Co siać po rzepaku? Następstwo zbóż i roślin oraz płodozmian
Dobór rośliny następczej po rzepaku to jedna z ważniejszych decyzji płodozmianowych w całym sezonie. Rzepak pozostawia po sobie stanowisko o konkretnych właściwościach – głęboko spulchnioną glebę, resztki bogate w składniki pokarmowe i przerwany ciąg chorób zbożowych – które można dobrze wykorzystać albo zmarnować złym wyborem. Ten artykuł pomoże Ci dobrać następcę rzepaku pod kątem gleby, historii pola i celu produkcyjnego.
Najważniejsze informacje z tego artykułu:
- Pszenica ozima po rzepaku plonuje przeciętnie o 1,1–2,1 t/ha wyżej niż po zbożach, co potwierdzają długoterminowe badania polowe.
- Samosiewy rzepaku to chwasty tworzące zielony most dla chorób i szkodników – ich zwalczanie jest równie ważne jak wybór gatunku.
- Rośliny bobowate po rzepaku mogą być ryzykowne ze względu na wspólnych sprawców chorób, zwłaszcza Sclerotinia sclerotiorum.
- Słoma rzepakowa zawiera w 5 tonach ok. 104 kg K₂O, ale w pierwszym roku dostępne jest tylko ok. 50% tej ilości – bilans składników wymaga korekty.
- Kapustowate w poplonie lub kolejny rzepak po rzepaku to błąd fitosanitarny, który może skutkować problemami przez wiele lat.
Co siać po rzepaku – który gatunek daje najlepsze efekty?
Rzepak ozimy to jeden z tych przedplonów, które realnie poprawiają sytuację fitosanitarną i glebową – ale tylko wtedy, gdy następna roślina jest dobrze dopasowana do stanowiska. Samo dobre stanowisko nie wystarczy. Liczy się to, jak konkretny gatunek potrafi z niego skorzystać.
Pszenica ozima – dlaczego wypada tak dobrze?
Pszenica ozima po rzepaku to w większości przypadków najlepszy wybór agronomiczny. Mechanizm jest wielowarstwowy: rzepak przerywa ciąg chorób podsuszkowych zbóż, takich jak zgorzel podstawy źdźbła wywołana przez Gaeumannomyces graminis, a efekt plonotwórczy bywa szczególnie duży właśnie na polach po wieloletnich monokulturach zbożowych. Szwedzkie doświadczenia polowe obejmujące 90 doświadczeń z lat 1980–1997 wykazały, że pszenica ozima po rzepaku zimowym dawała bez nawożenia azotowego średnio o 2100 kg/ha więcej ziarna niż po zbożach, a przy optymalnym nawożeniu – o 1100 kg/ha więcej. Badania z udziałem kolejnej rośliny następczej (pszenica jako pierwsza pszenica po rzepaku) potwierdziły średni wzrost plonu o ok. 1,7 t/ha w porównaniu z pszenicą po pszenicy, przy jednoczesnym wyraźnym zmniejszeniu nasilenia choroby podsuszkowej.
Rzepak schodzi z pola odpowiednio wcześnie, żeby można było przeprowadzić uprawę pożniwną i przygotować właściwe łoże siewne. Głęboki system korzeniowy poprawia strukturę gleby i ułatwia infiltrację wody. Resztki dostarczają potasu, wapnia, fosforu i częściowo azotu.
Największym błędem jest niszczenie wilgoci glebowej wielokrotnymi przejazdami, a potem siew w przesuszone pole. W suchym roku zachowanie wilgotnej warstwy siewnej jest ważniejsze niż wybór systemu uprawy. Resztki muszą być dobrze rozdrobnione i równomiernie wymieszane z glebą – pozostawienie nieuporządkowanej maty z łodyg rzepaku prowadzi do nierównych wschodów i problemów z pracą siewnika.
Wskazówka: Po rzepaku nie spiesz się z siewem pszenicy. Opóźnienie o 7–14 dni względem wcześniejszego możliwego terminu pozwala ograniczyć wschody samosiewów rzepaku, miotłę zbożową i presję mszyc – często bez żadnej straty plonu na dobrym stanowisku.
Pszenżyto ozime i żyto – kiedy mają sens?
Pszenżyto ozime sprawdza się na stanowiskach, na których pszenica byłaby zbyt ryzykowna: na glebach lżejszych, z niższym pH, o ograniczonej retencji wody. Ma mniejsze wymagania glebowe i lepiej znosi słabsze warunki. Jeśli jednak gleba jest dobra – wysoka kultura, uregulowane pH, duży potencjał plonowania – pszenica zazwyczaj pełniej wykorzysta wartość przedplonową rzepaku. Pszenżyto w takich warunkach to po prostu rezygnacja z części potencjału.
Żyto ma uzasadnienie wyłącznie na glebach lekkich, kwaśniejszych i o małej retencji wodnej. Na polach pszennych dobry przedplon po rzepaku jest po prostu marnowany, bo żyto i tak nie osiągnie plonów, które pszenica mogłaby tam zrealizować.
Warto dodać, że na glebach lekkich po suchym roku rzepak potrafi silnie przesuszyć głębszy profil glebowy – silniej niż zboża. W takich warunkach pszenżyto lub żyto mogą być bezpieczniejszym wyborem niż pszenica jakościowa, która jest bardziej wrażliwa na niedobory wody w fazie strzelania w źdźbło.
Jęczmień ozimy – dobry wybór, ale wymaga precyzji
Jęczmień ozimy może być sensownym następcą rzepaku, ale stawia wyższe wymagania niż pszenżyto. Jest wrażliwy na:
- Zaskorupienie i nierówne łoże siewne.
- Suszę w okresie wschodów.
- Nadmierne zagęszczenie gleby.
- Zbyt późny siew.
- Wirusy przenoszone przez mszyce i choroby liści.
Jeśli rozważasz jęczmień browarny – musisz wziąć pod uwagę jeszcze jedno ryzyko. Azot mineralny uwalniany z resztek rzepaku może podnieść zawartość białka w ziarnie powyżej wymagań słodowniczych, nawet jeśli nawożenie mineralnym azotem prowadzisz ostrożnie. To ryzyko szczególnie realne na polach z dużą masą resztek i wysoką aktywnością biologiczną gleby.
Owies – niedoceniana opcja fitosanitarna
Owies po rzepaku rzadko pojawia się w planach płodozmianowych, ale ma realną zaletę: dobrze przerywa choroby typowe dla pszenicy i jęczmienia. Na polach zmęczonych zbożami to wartościowa opcja. Jedyne zastrzeżenie – przy wysokim poziomie azotu resztkowego wymaga ostrożności z nawożeniem, bo łatwo wylegnie.
Rośliny jare po rzepaku – bobowate, kukurydza i inne
Część rolników planuje po rzepaku rośliny jare. To daje więcej czasu na przygotowanie pola wiosną, ale też więcej czasu na problemy z samosiewami rzepaku przez całą jesień i zimę.
Bobowate – dobre stanowisko, ale nie zawsze dobry wybór
Groch, bobik, łubin i soja mogą być uprawiane po rzepaku, ale decyzja wymaga sprawdzenia historii pola, a nie tylko oceny wartości nawozowej stanowiska.
Dwa problemy pojawiają się szczególnie często. Po pierwsze, wysoka zasobność w azot mineralny po rzepaku ogranicza brodawkowanie roślin bobowatych, co zmniejsza efekt wiązania azotu z powietrza i może zwiększać wyleganie przy wysokim nawożeniu. Po drugie, rzepak i rośliny bobowate mają wspólnego sprawcę chorób – Sclerotinia sclerotiorum (zgnilizna twardzikowa). Przetrwalniki tego grzyba (sklerocja) mogą pozostawać w glebie przez kilka lat, więc uprawa grochu, bobiku lub soi po rzepaku na polach z historią zgnilizny twardzikowej to poważne ryzyko.
Przed siewem bobowatych warto sprawdzić:
- Czy na polu nie było zgnilizny twardzikowej w poprzednich sezonach.
- Czy pH gleby odpowiada wymaganiom konkretnego gatunku (soja – min. 6,0–6,5; łubin żółty – może rosnąć przy pH ok. 5,0–5,5).
- Czy czas po zbiorze rzepaku pozwala na właściwe przygotowanie pola przed zimą lub wiosną.
- Czy udział gatunków z szerokiego zakresu żywicieli Sclerotinia w płodozmianie nie jest już zbyt duży.
Jeśli planujesz buraki cukrowe po rzepaku, weź pod uwagę dodatkowe zagrożenie – rzepak i jego samosiewy są żywicielami mątwika burakowego (Heterodera schachtii). Pozostawienie samosiewów rzepaku do późnej jesieni może zwiększyć ich populację, co uderzy bezpośrednio w plony buraka.
Kukurydza po rzepaku
Kukurydza po rzepaku jest agronomicznie uzasadniona na glebach o dobrej retencji wodnej, ale nie wszędzie. Na chłodnych i lekkich glebach resztki rzepaku na powierzchni gleby wolniej ogrzewają pas siewny, co może opóźniać wschody i osłabiać efekt dobrego stanowiska. Z moich obserwacji wynika, że na takich stanowiskach korzyść z dobrego przygotowania pola po rzepaku jest mniejsza niż można by oczekiwać.
Kukurydza ma za to jedną konkretną zaletę w tym miejscu płodozmianu – daje czas między zbiorem rzepaku a siewem na wyeliminowanie odpornych chwastów i samosiewów rzepaku przed wiosną.
Wskazówka: Jeśli po rzepaku planujesz kukurydzę lub roślinę jarą, nie przykrywaj głęboko osypanych nasion rzepaku od razu po zbiorze. Płytka uprawa i odczekanie na wschody samosiewów – a potem ich mechaniczne zniszczenie – zmniejsza bank nasion w glebie. Głębokie przyoranie może zakonserwować nasiona na kilka lat.
Ziemniaki po rzepaku
Ziemniaki dobrze reagują na dobre stanowisko po rzepaku – spulchniona, zasobna w materię organiczną gleba sprzyja ich plonowaniu. Warto jednak pamiętać, że rzepak z technologią Clearfield lub po użyciu herbicydów z substancjami o długim działaniu może stwarzać ryzyko pozostałości w glebie. Przed siewem ziemniaków, buraków lub roślin bobowatych po rzepaku zawsze sprawdź etykiety stosowanych herbicydów i ograniczenia następstwa roślin, które z nich wynikają. Uszkodzenia mogą pojawić się nawet wtedy, gdy zboża wyglądają zdrowo.

Czego nie siać po rzepaku?
Pewne gatunki po rzepaku należy wykluczyć lub traktować z dużą ostrożnością. Listę zamykają nie tylko oczywiste przypadki, ale też kilka nieoczywistych pułapek.
Gatunki i sytuacje do unikania:
- Kolejny rzepak lub inne kapustowate – gorczyca, rzodkiew oleista, warzywa kapustne jako roślina główna lub poplon. Skraca przerwę fitosanitarną i zwiększa ryzyko kiły kapusty, suchej zgnilizny kapustnych i zgnilizny twardzikowej.
- Słonecznik – wspólny żywiciel Sclerotinia sclerotiorum; na polach z historią tej choroby to szczególne ryzyko.
- Soja, groch, bobik na polach z historią zgnilizny twardzikowej – te gatunki mają tych samych żywicieli co rzepak, a sklerocja przeżywają w glebie kilka lat.
- Buraki cukrowe na polach z mątwikiem burakowym – rzepak i samosiewy rzepaku są żywicielami Heterodera schachtii; zasiedlenie może gwałtownie wzrosnąć przy niekontrolowanych samosiewach.
- Kapustowate jako międzyplon po rzepaku – gorczyca i rzodkiew oleista to popularne poplony, ale na polach z kiłą kapusty lub częstym rzepakiem mogą podtrzymywać i namnażać patogeny.
Przerwa między kolejnymi uprawami rzepaku na tym samym polu powinna wynosić 3–4 lata. Po stwierdzeniu kiły kapusty – znacznie dłużej, wskazuje się nawet 7–9 lat, zależnie od nasilenia i odmiany tolerancyjnej. Udział rzepaku w strukturze zasiewów powyżej 25% prowadzi do mierzalnych spadków plonu – badania z Niemiec pokazują, że przy udziale rzepaku na poziomie 40% lub więcej plon nasion spada, a liczba łuszczyn na m² wyraźnie się zmniejsza. Więcej o tym, co ile lat siać rzepak, znajdziesz w osobnym artykule.
Jak zarządzać samosiewami rzepaku po zbiorze?
Samosiewy rzepaku to jeden z poważniejszych problemów po zbiorze – nie dlatego, że są trudne do zwalczenia, ale dlatego, że wielu rolników nie traktuje ich priorytetowo. Tymczasem tworzą tzw. zielony most, przez który patogeny i szkodniki przeżywają do jesieni i zasiedlają wschodzące zboże.
Samosiewy, których nie zwalczysz, będą:
- Zużywać wodę i azot dostępny dla rośliny następczej.
- Utrudniać równomierne wschody zboża.
- Komplikować ochronę herbicydową w zbożu.
- Zwiększać bank nasion rzepaku w glebie na kolejne lata.
Schemat postępowania po zbiorze rzepaku wygląda tak:
- Przeprowadź płytką uprawę (5–8 cm) zaraz po zbiorze, żeby pobudzić wschody samosiewów.
- Odczekaj 10–14 dni – większość samosiewów wschodzi w tej fazie.
- Zniszcz samosiewy mechanicznie, gdy osiągną fazę 2 liści właściwych – wtedy rozkład korzenia jest najskuteczniejszy.
- Powtórz zabieg po kolejnych 7–14 dniach, bo kolejna fala wschodzi stopniowo.
- Po siewie zboża monitoruj stan plantacji i w razie potrzeby zastosuj herbicyd – pendimetalina, diflufenikan, flufenacet, florasulam lub tribenuron metylu, zależnie od etykiety, fazy i strategii zarządzania odpornością.
Rotacja substancji czynnych w zwalczaniu samosiewów jest tak samo ważna jak w ochronie głównej uprawy – nie opieraj całego programu na jednym mechanizmie działania przez kilka sezonów z rzędu.
Wskazówka: Jeśli planujesz bezpośredni siew pszenicy w ściernisko rzepaczane (uprawa uproszczona), pamiętaj, że taki system oszczędza wodę, ale jednocześnie zwiększa ryzyko ze strony samosiewów rzepaku i ślimaków. W wilgotnej jesieni koszty ochrony mogą niwelować część korzyści wynikających z uproszczeń.

Resztki pożniwne rzepaku – jak je zagospodarować i jak wpłyną na nawożenie?
Słoma rzepakowa to wartościowy materiał – ale jej wpływ na bilans składników w glebie nie jest ani natychmiastowy, ani pewny. W 5 tonach słomy rzepaczanej znajduje się orientacyjnie 35 kg azotu, 15 kg P₂O₅, 104 kg K₂O, 112 kg CaO i 11 kg MgO. W pierwszym roku roślina następcza może jednak skorzystać tylko z części tych zasobów:
| Składnik | Zawartość w 5 t słomy | Dostępność w 1. roku |
|---|---|---|
| Azot (N) | ~35 kg | ~30% (~10 kg) |
| Fosfor (P₂O₅) | ~15 kg | ~20% (~3 kg) |
| Potas (K₂O) | ~104 kg | ~50% (~52 kg) |
| Magnez (MgO) | ~11 kg | ~40% (~4,5 kg) |
Potas jest dostępny w największym stopniu, bo pochodzi z form łatwo rozpuszczalnych. Na glebach lekkich może być jednak szybko przemieszczany poza strefę korzeniową, więc nie należy automatycznie rezygnować z nawożenia potasowego bez analizy gleby. Jeśli resztki rzepaku zostają na polu i planujesz pszenicę ozimą, dawkę potasu możesz skorygować w dół – ale tylko na podstawie wyniku badania gleby i wiedzy o tym, ile słomy faktycznie trafiło na pole.
Stosunek C:N słomy rzepakowej wynosi ok. 40–50:1. Jest węższy niż w słomie zbożowej, ale nadal może powodować czasową immobilizację azotu, szczególnie gdy resztki są nierównomiernie rozłożone i trafią do suchej gleby. Dodanie ok. 5–7 kg N na tonę przyorywanej słomy może przyspieszyć jej rozkład, ale tylko wtedy, gdy gleba ma niedobór azotu mineralnego – jeśli azotu jest wystarczająco, dodatkowe nawożenie jest zbędne i zwiększa ryzyko strat azotu.
Jak prawidłowo zagospodarować resztki:
- Rozdrobnij słomę i łuszczyny równomiernie – unikaj pasów i skupisk łodyg.
- Wymieszaj z glebą płytko – ok. 6–10 cm głębokości.
- Nie przyoruj głęboko bezpośrednio po zbiorze w warunkach suszy.
- Wapnowanie prowadź na podstawie pH i potrzeb wapnowania, a nie jako rutynowy zabieg po każdej słomie.
Jak dostosować nawożenie pszenicy po rzepaku?
Nawożenie pszenicy po rzepaku wymaga korekty – nie stosuj standardowej dawki NPK bez uwzględnienia składników z resztek i wyniku analizy gleby. Rzepak jako przedplon nie zwalnia z analizy – wręcz przeciwnie, zwiększa zmienność zasobności gleby i utrudnia szacowanie bez danych.
W dawce azotu możesz zastosować korektę w dół o ok. 20–40 kg N/ha przy dużej masie resztek i dobrych warunkach mineralizacji. Pamiętaj jednak, że azot z resztek jest uwalniane stopniowo – duża jego część staje się dostępna dopiero późną wiosną i latem, nie na początku wegetacji. Zbyt duże ograniczenie pierwszej dawki może obniżyć liczbę kłosów i zawartość białka.
Bilans nawożenia pszenicy po rzepaku buduj w oparciu o:
- Plon docelowy – jednostkowe pobranie pszenicy to orientacyjnie 9–13 kg P₂O₅ i 16–24 kg K₂O na tonę ziarna ze słomą.
- Zasobność gleby w P, K i Mg – wynik analizy gleby, nie szacunek.
- Ilość i sposób zagospodarowania resztek – czy słoma została na polu i równomiernie wymieszana.
- Zawartość azotu mineralnego w glebie – szczególnie na polach po długim łańcuchu zbóż, gdzie mineralizacja przebiega inaczej.
- pH gleby – przy niskim pH składniki są gorzej dostępne niezależnie od dawki nawozu.
W kwestii fosforu bądź ostrożny. Uwalnianie P z resztek jest wolniejsze niż potasu, więc przy wysokiej zasobności gleby dawkę fosforu można ograniczyć, ale wyłącznie po analizie.
Termin i norma siewu pszenicy po rzepaku
Rzepak schodzi z pola wcześnie i technicznie umożliwia siew pszenicy w terminie optymalnym. Nie oznacza to, że warto go maksymalnie przyspieszać. Wczesny siew zwiększa ryzyko nadmiernego rozkrzewienia, wylegania, nasilenia chorób grzybowych i presji mszyc – dlatego lepszy jest termin optymalny lub lekko opóźniony.
Orientacyjna obsada pszenicy ozimej:
- Ok. 300–350 ziaren/m² – wczesny siew, odmiana silnie krzewiąca.
- Ok. 350–450 ziaren/m² – termin optymalny, warunki standardowe.
- Ok. 450–550 ziaren/m² – siew opóźniony lub słabsze warunki wschodów.
Norma siewu w kilogramach na hektar to za mało jako jedyny parametr decyzji. Oblicz ją z uwzględnieniem masy tysiąca ziaren (MTZ), zdolności kiełkowania, polowej zdolności wschodów, odmiany i terminu siewu.
Z moich obserwacji wynika, że na polach po rzepaku z dużą masą resztek polowa zdolność wschodów bywa niższa niż na polu starannie przygotowanym – resztki przeszkadzają w kontakcie nasiona z glebą. Warto to uwzględnić, lekko podwyższając normę lub przykładając szczególną uwagę do jakości siewu.
Jak ułożyć płodozmian po rzepaku?
Płodozmian po rzepaku powinien przede wszystkim nie powtarzać błędu, który niszczy wartość przerwy fitosanitarnej: nie siej po rzepaku roślin z tej samej rodziny ani gatunków, które dzielą z nim sprawców chorób. Poza tym masz dużo swobody.
Schemat decyzji w zależności od warunków:
| Warunki pola | Zalecany następca |
|---|---|
| Gleba żyzna, odpowiedni odczyn, dobra wilgotność | Pszenica ozima |
| Gleba średnia, okresowa susza, niższy potencjał | Pszenżyto ozime |
| Potrzeba wcześnie schodzącego zboża, dobre stanowisko | Jęczmień ozimy (przy kontroli samosiewów) |
| Gleba lekka, kwaśna, mała retencja wody | Żyto ozime |
| Potrzeba przełamania udziału zbóż | Bobowate lub kukurydza (z oceną pH i chorób) |
| Historia kiły kapusty na polu | Zboża, ziemniaki, facelia – bez kapustowatych przez 7–9 lat |
Rzepak jako przedplon jest tak wartościowy dla pszenicy, że w dobrym płodozmianie warto myśleć o tej sekwencji jako parze: rzepak – pszenica ozima – pszenica ozima lub rzepak – pszenica – inny gatunek. Jeśli chcesz wiedzieć, jak rzepak sprawdza się też jako poplon i jaki ma wpływ na glebę, przydatna może być wiedza na temat tego, co daje rzepak na poplon.
W zmianowaniu z rzepakiem warto pamiętać, że korzyść z roślin przerywających ciąg zbożowy (takich jak właśnie rzepak) utrzymuje się przez dwa lata po zmianie gatunku – pierwsza i druga pszenica po rzepaku wypadają lepiej niż kolejne. Niekorzystne przedplony, czyli powtarzanie tych samych gatunków bez przerwy, obniżają plony rzepaku, pszenicy i jęczmienia przeciętnie o ok. 10%. To duża strata liczona na wiele hektarów przez wiele lat.
Jeśli w płodozmianie pojawia się także rzepak jako poplon i zastanawiasz się nad szczegółami siania, warto wiedzieć, kiedy siać rzepak na poplon i ile kilogramów rzepaku siać na poplon, żeby dobrze zaplanować cały cykl uprawowy. Szczegóły dotyczące techniki znajdziesz również w artykule o tym, jak siać rzepak na poplon.
Podsumowanie
Decyzja o tym, co siać po rzepaku, powinna opierać się na glebie, historii pola i ekonomice – a nie na ogólnym założeniu, że każde stanowisko po rzepaku jest dobre na każdą roślinę. Pszenica ozima jest w większości przypadków rozsądnym wyborem ze względu na przerwanie chorób zbożowych i dobre wykorzystanie potencjału gleby. Na słabszych glebach bezpieczniejsze może być pszenżyto lub żyto. Bobowate i kukurydza wymagają dokładnej oceny ryzyka fitosanitarnego. Jedno jest pewne – niezależnie od wybranego gatunku, kontrola samosiewów rzepaku i właściwe zagospodarowanie resztek decydują o tym, czy stanowisko po rzepaku przyniesie realną premię plonowania.
FAQ
Q: Czy po rzepaku można siać owies?
A: Tak, owies to dobra opcja fitosanitarna po rzepaku na polach zmęczonych zbożami. Przy wysokim poziomie azotu resztkowego wymaga ostrożności z nawożeniem, żeby nie wylegał.
Q: Jak długo po rzepaku nie siać grochu?
A: Na polach z historią zgnilizny twardzikowej warto odczekać kilka lat, bo sklerocja Sclerotinia sclerotiorum przeżywają w glebie 4–6 lat. Bez tej historii groch można siać po rzepaku, ale z ostrożnością.
Q: Czy rzepak to dobry przedplon dla kukurydzy?
A: Agronomicznie tak, ale kukurydza słabiej korzysta z dobrego stanowiska po rzepaku niż pszenica. Na chłodnych i lekkich glebach resztki rzepaku mogą spowalniać ogrzewanie gleby w rzędzie siewnym i opóźniać wschody.
Q: Czy po rzepaku można siać lucernę?
A: Lucerna jest wrażliwa na pozostałości niektórych herbicydów stosowanych w rzepaku. Przed siewem zawsze sprawdź etykiety środków ochrony roślin użytych w poprzednim sezonie pod kątem ograniczeń następstwa.
Q: Czy soja po rzepaku dobrze plonuje?
A: Soja może rosnąć po rzepaku przy dobrym odczynie i ciepłej glebie, ale wysoki azot resztkowy ogranicza brodawkowanie. Na polach z historią zgnilizny twardzikowej ryzyko jest podwyższone ze względu na wspólnego sprawcę – Sclerotinia sclerotiorum.
Weryfikacja i redakcja
Za weryfikację i redakcję artykułu odpowiadają:
Michał Nowicki
Specjalista do spraw uprawy roślin. Absolwent kierunku Rolnictwo na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu.
Anna Wójcik
Specjalistka do spraw szkoleń rolniczych. Absolwentka kierunku Rolnictwo na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie.





Opublikuj komentarz