Co się dzieje z cenami rzepaku

Co się dzieje z cenami rzepaku? Aktualnie, prognoza i wpływ rynków

9 minut czytania

Ceny rzepaku od miesięcy przyciągają uwagę rolników, analityków i skupów – bo zachowują się wyjątkowo niejednorodnie. Giełdowe notowania rosną, ale cena w skupie wcale nie musi za nimi nadążać, a prognozy na kolejny sezon wyglądają inaczej niż bieżące kwotowania. W tym artykule wyjaśnię, co aktualnie dzieje się z cenami rzepaku, jakie siły nimi rządzą i czy warto wstrzymać się ze sprzedażą.

Najważniejsze informacje z tego artykułu:

  • Ceny rzepaku są aktualnie wysokie, ale wynikają z krótkoterminowego napięcia między podażą a popytem tłoczni, a nie ze strukturalnego deficytu.
  • Na MATIF-ie kontrakt sierpniowy osiągał w lipcu szczyt ponad 560 EUR/t, po czym spadł do około 521 EUR/t w końcu sierpnia.
  • W Polsce średnia cena skupu w połowie sierpnia wynosiła około 2315 zł/t, a zakres ofert sięgał od 2120 do nawet 2420 zł/t.
  • USDA prognozuje rekordową globalną produkcję rzepaku w sezonie 2026/27 na poziomie 96,9–97,6 mln ton, co ogranicza potencjał trwałego wzrostu cen.
  • Polska cena skupu zależy od trzech elementów – notowań MATIF, kursu EUR/PLN i lokalnego basisu – których nie można analizować osobno.

Co się dzieje z cenami rzepaku – aktualny obraz rynku?

Rzepak jest drogi. Ale ta drożyzna ma konkretne podłoże i konkretne ograniczenia, o których warto wiedzieć przed podjęciem decyzji o sprzedaży.

Na giełdzie MATIF (paryska giełda kontraktów terminowych, na której wyznaczane są europejskie ceny rzepaku) kontrakt sierpniowy osiągał w lipcu przejściowo ponad 560 EUR/t. To poziom historycznie wysoki, choć daleki od szczytu z 2022 roku, kiedy notowania przekraczały 800 EUR/t po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Do końca sierpnia ceny wróciły w okolice 521 EUR/t – o ponad 3% poniżej poprzedniego dnia, ale wciąż około 9% powyżej poziomu sprzed roku. Kontrakt listopadowy przez całą drugą połowę sierpnia trzymał się w przedziale 535–540 EUR/t.

Rynek nie rósł równomiernie. W maju i czerwcu dominowały obawy o plony w Europie – susza, upały i niskie prognozy zbiorów podnosiły premię pogodową. W lipcu dołączył do tego niepokój o warunki w Kanadzie. Po żniwach presja podażowa zatrzymała wzrosty, ale nie wywołała gwałtownego załamania, bo unijne tłocznie absorbo­wały nowy surowiec wyjątkowo sprawnie. W rezultacie rynek przeszedł ze fazy premii pogodowej do fazy, którą rynkowi analitycy określają jako mocna podaż spot przy mocnym popycie przerobowym.

Jeden sygnał zwraca szczególną uwagę. W połowie lipca kontrakty sierpniowe i listopadowe były wyceniane niemal identycznie – to tak zwana płaska krzywa terminowa, która oznacza, że rynek nie daje rolnikom premii za przechowywanie ziarna. Kontrakty na lata 2027–2028 były już wyraźnie niższe, w pobliżu 500 EUR/t lub poniżej. Taka struktura nie sygnalizuje trwałego niedoboru. To raczej bieżąca premia za ryzyko podażowe, która powinna słabnąć wraz z normalizacją zbiorów na świecie.

Ceny rzepaku w Polsce – ile płacą skupy?

W Polsce cena skupu poruszała się w tym sezonie dynamicznie. W lutym średnia wynosiła około 2150–2155 zł/t, czyli o ponad 10% mniej niż rok wcześniej. Pod koniec czerwca kontrakty rosły do 2180–2220 zł/t, po czym na początku lipca – przy starcie zbiorów i spadku cen ropy – cofnęły się o 20–40 zł/t. Po żniwach sytuacja się odwróciła: w połowie sierpnia średnia cena skupu wynosiła już około 2315 zł/t, a zakres ofert rynkowych sięgał od 2120 do 2400 zł/t. Pojedyncze zakłady oferowały nawet 2420 zł/t bez żadnych dopłat jakościowych.

Wzrost krajowych cen był szybszy niż zmiana notowań giełdowych. To oznacza, że basis – lokalna premia ponad parytet MATIF przeliczony na złote – umocnił się. Taki sygnał zazwyczaj pojawia się wtedy, gdy odbiorcy fizyczni mają trudności z pozyskaniem surowca albo gdy rolnicy ograniczają sprzedaż bezpośrednio po żniwach.

Polska cena skupu to wypadkowa trzech oddzielnych elementów, które warto śledzić niezależnie:

  • Notowania MATIF – wyznaczają europejski parytet; wzrost o 10 EUR/t nie musi się bezpośrednio przełożyć na złote.
  • Kurs EUR/PLN – jeśli złoty się umacnia, wzrost MATIF-u jest częściowo kasowany na przeliczeniu; w praktyce kurs może zabrać lub oddać kilkadziesiąt złotych z każdej tony.
  • Basis krajowy – różnica między ceną fizyczną w skupie a parytetem giełdowym; zależy od kosztów transportu, dostępności surowca, popytu tłoczni i jakości partii.

Wskazówka: Patrząc na aktualne oferty skupu, nie porównuj ich bezpośrednio z notowaniami MATIF bez uwzględnienia kursu EUR/PLN i lokalnego basisu. Oferta zakładu leżącego blisko portu może wyglądać gorzej niż zakładu w głębi kraju – aż do momentu, gdy sprawdzisz warunki odbioru i potrącenia jakościowe.

Sam obserwuję ten mechanizm od lat: rolnicy często nie doszacowują wpływu basisu. Widzą, że MATIF rośnie, i oczekują proporcjonalnego wzrostu skupu – tymczasem przy aprecjacji złotego skup może w tym czasie stać w miejscu albo nawet delikatnie spaść.

Przeczytaj:  Jak zrobić kosę boczną do rzepaku – poradnik krok po kroku

Co wpływa na ceny rzepaku – skąd ta drożyzna?

Wysokie ceny rzepaku nie biorą się z jednego miejsca. To efekt nakładania się kilku sił działających jednocześnie, z których część jest przejściowa, a część strukturalna.

Popyt tłoczni jest teraz wyjątkowo silny. Unijne zakłady tłuszczowe przerabiają rekordowe ilości nasion, bo marże na oleju są dobre, a popyt na biodiesel – stabilny. USDA prognozuje globalną produkcję oleju rzepakowego na około 37,2 mln ton i śruty rzepakowej na 53,2 mln ton – oba poziomy to rekordy. Tłocznie płacą za surowiec tyle, ile wynika z całego bilansu przerobu: wartość oleju plus wartość śruty minus koszty produkcji. Jeśli ceny śruty rzepakowej spadają (bo konkuruje z tanią śrutą sojową), zakłady mają mniejszą marżę i kupują ostrożniej – nawet gdy olej jest drogi. To mechanizm, który wielu rolników pomija.

Cena ropy naftowej działa jako dodatkowy kanał transmisji. Droższa ropa poprawia konkurencyjność biodiesla i podnosi wartość olejów roślinnych, co wspiera marże tłoczni. W sierpniu Brent utrzymywał się powyżej 80 USD za baryłkę – jeden z czynników, który podtrzymywał wysokie ceny skupu w Polsce. Gdyby ropa osłabła, presja spadkowa pojawiłaby się najpierw na oleju, potem na marżach tłoczenia, a dopiero w końcu – na cenie nasion.

Regulacje biopaliwowe UE (tzw. dyrektywa RED i wymogi ISCC) tworzą dodatkowy popyt na rzepak z certyfikacją zrównoważonego rozwoju. Rzepak unijny ma tu przewagę nad olejem palmowym i sojowym, które w regulacjach dotyczących pośredniej zmiany użytkowania gruntów wypadają gorzej. To nie powoduje skoku cen, ale działa jak podłoga – ogranicza ryzyko gwałtownego załamania popytu przemysłowego, nawet przy rosnącej podaży.

Czynniki aktualnie wspierające ceny rzepaku:

  • Wysoki przerób tłoczni i dobre marże na oleju rzepakowym.
  • Popyt biodieselowy podtrzymywany przez ceny ropy i mandaty biopaliwowe.
  • Ryzyko pogodowe w Europie i Kanadzie, które przez kilka miesięcy generowało premię.
  • Ograniczona bieżąca dostępność surowca między sezonami – płaska krzywa terminowa.
  • Wysoki basis krajowy w Polsce – tłocznie konkurowały o surowiec.

Czynniki ograniczające dalszy wzrost:

  • Rekordowa produkcja globalna prognozowana przez USDA na 96,9–97,6 mln ton w sezonie 2026/27.
  • Rosnące zapasy kanoli w Kanadzie – 10 mln ton na koniec marca 2026, o 27,4% więcej rok do roku.
  • Konkurencja tańszego oleju palmowego i sojowego na rynku olejów roślinnych.
  • Wysokie stopy procentowe ograniczające skłonność skupów i przetwórców do budowania zapasów.

Zmiany cen rzepaku

Dlaczego rzepak tanieje albo może zacząć tanieć?

To pytanie zadaje sobie teraz wielu rolników, bo po letnim szczycie ceny zaczęły się obniżać. Mechanizm jest prosty: rynek zdyskontował już premię pogodową i bieżące napięcie podażowe, a teraz coraz więcej uwagi skupia się na prognozach globalnych.

Dane są klarowne. Produkcja rzepaku na świecie rośnie szybciej niż zużycie, a zapasy końcowe mają się zwiększyć. Analiza czeskiego rynku z lat 2010–2024 potwierdziła statystycznie, że po każdym silnym wzroście cen nastąpił okres normalizacji – maksimum z 2022 roku na poziomie około 19 887 CZK za tonę było ekstremalnym skokiem, po którym ceny wróciły do niższych poziomów. Podobny schemat obserwowano na kanadyjskiej giełdzie ICE: rekord 1226 CAD za tonę w maju 2023 roku, a potem korygowanie do przedziału 560–750 CAD.

Potencjalny scenariusz spadku cen rzepaku wyglądałby tak:

  1. Potwierdzenie wysokich zbiorów w Europie i na świecie.
  2. Poprawa przepływów eksportowych z Ukrainy i Australii.
  3. Spadek cen ropy naftowej poniżej 70–75 USD za baryłkę, co osłabi marże biodieselowe.
  4. Obniżenie cen oleju palmowego lub sojowego, które zastąpią olej rzepakowy w części zastosowań przemysłowych.
  5. Przejście krzywej MATIF w contango – czyli sytuację, gdy kontrakty odległe są wyraźnie droższe od bliskich, co oznacza, że rynek spodziewa się rosnącej dostępności surowca.
Przeczytaj:  Kiedy siać rzepak na poplon? Termin i zasady siewu

Szczególnie ważny jest ten ostatni punkt. Kiedy rynek przestaje nagradzać natychmiastową dostawę i zaczyna premiować cierpliwość, to sygnał, że presja podażowa słabnie. Warto to obserwować przy każdej analizie decyzji o momencie sprzedaży.

Wskazówka: Jeśli obserwujesz krzywą terminową na MATIF i widzisz, że kontrakt listopadowy jest wyraźnie tańszy od kontraktu sierpniowego, rynek mówi ci, że bieżące napięcie jest przejściowe. Przy odwrotnej sytuacji (contango) – bieżący surowiec jest tańszy od kontraktów na przyszłość, co może zachęcać do przechowania, ale tylko jeśli premia pokrywa koszty suszenia, magazynowania i finansowania.

Globalna produkcja i bilans podaży – co mówią prognozy?

USDA prognozuje globalną produkcję rzepaku w sezonie 2026/27 na rekordowe 96,9–97,6 mln ton, wobec 95,5 mln ton w sezonie poprzednim i 86,3 mln ton dwa sezony wcześniej. Wzrost jest systematyczny i wyraźnie szybszy niż przyrost popytu.

Popyt nie znika – przesuwa się. Eksport nasion traci na znaczeniu, bo coraz więcej surowca jest przerabiane lokalnie. To właśnie dlatego globalne ceny nasion nie rosną proporcjonalnie do wzrostu popytu na olej: wartość zostaje zatrzymana na etapie przerobu, a nie przechodzi na producenta ziarna.

Kanada zebrała w 2025 roku około 21,8 mln ton kanoli. Na koniec marca 2026 zapasy wynosiły 10 mln ton – o 27,4% więcej rok do roku. Eksport kanadyjskiej kanoli spadł o 36,1%, głównie z powodu ograniczeń na rynku chińskim, co oznacza, że część surowca trafiła do krajowego przerobu. Dla Europy jest to ważny sygnał: Kanada może pozostawać dostawcą alternatywnym, ale jej kanola docierająca do UE jest ograniczona certyfikacyjnie – odmiany GMO nie spełniają wymogów dyrektyw biopaliwowych RED/ISCC, więc większą rolę odgrywają kontrakty z sektorem niespożywczym.

Zbiory unijne w sezonie 2025/26 wyniosły 20,2–20,5 mln ton, wobec zaledwie 16,8 mln ton rok wcześniej. To duży skok, ale tłocznie unijne mogą przerabiać więcej niż wynosi krajowa produkcja, dlatego import pozostaje strukturalnie konieczny. W tym sezonie importowano około 5,4 mln ton – o 29% mniej niż rok wcześniej, głównie dlatego, że krajowe zbiory były lepsze.

Struktura importu do UE w sezonie 2025/26:

Kraj pochodzeniaWolumen importu
Australiaok. 2,14 mln ton
Ukrainaok. 1,60 mln ton
Kanadaok. 0,87 mln ton

Ukraina, co warto odnotować, stopniowo przesuwa się z eksportu nasion w kierunku eksportu oleju. Import ukraińskiego oleju rzepakowego do UE wzrósł do 523 tys. ton, z czego 354 tys. ton pochodziło bezpośrednio z Ukrainy. To oznacza, że ukraiński wpływ na rynek nasion może słabnąć, ale wpływ na rynek olejów – rosnąć.

Wzrost cen rzepaku na rynku światowym

Czy warto teraz sprzedawać rzepak, czy czekać?

To pytanie, które pojawia się w rozmowach z rolnikami każdego sezonu. Nie ma na nie jednej odpowiedzi, bo zależy od sytuacji konkretnego gospodarstwa – ale można zarysować ramy decyzji.

Przy obecnym basisie utrzymującym się powyżej parytetu MATIF sprzedaż części partii na rynku fizycznym jest uzasadniona. Tłocznie, które mają problem z pozyskaniem surowca, płacą premię – i ta premia może nie utrzymać się w kolejnych miesiącach, gdy rynek zacznie dyskontować lepszą dostępność ziarna po globalnych żniwach.

Jednocześnie pełne zamknięcie pozycji od razu po żniwach odcina możliwość skorzystania z ewentualnej premii pogodowej jesienią albo z dodatkowego wzrostu basisu. W poprzednich sezonach różnica między ceną żniwną a zimową bywała wyższa niż koszt przechowania – ale tylko wtedy, gdy krzywa terminowa była płaska lub odwrócona (backwardacja). Przy contango – gdy kontrakty grudniowe i lutowe są wyraźnie droższe od sierpniowych – przechowanie staje się opłacalne samo w sobie.

Decyzja o momencie sprzedaży powinna uwzględniać:

  • Aktualny basis – czy skup płaci premię powyżej parytetu, czy poniżej?
  • Krzywa MATIF – płaska, backwardacja czy contango?
  • Kurs EUR/PLN – czy złoty się umacnia, co może skasować część wzrostu MATIF-u?
  • Koszty przechowania – suszenie, magazynowanie, finansowanie i ryzyko utraty jakości.
  • Parametry jakościowe partii – oleistość poniżej standardu (zwykle około 40%) powoduje potrącenia, które mogą sprawić, że pozornie dobra cena jest gorsza od niższej oferty z lepszymi warunkami odbioru.

Warto też pamiętać, że niskie ceny rzepaku nie zawsze oznaczają trudną sytuację dla gospodarstwa – jeśli jednocześnie tanieją nawozy azotowe i środki ochrony roślin. Bardziej miarodajna jest relacja ceny rzepaku do kosztu jednostkowego azotu i ochrony niż sama cena za tonę. Aktualnie znajdziesz więcej informacji o tym, ile kosztuje tona rzepaku w różnych punktach skupu i jakie czynniki kształtują lokalne stawki.

Wskazówka: Przed podjęciem decyzji o sprzedaży sprawdź nie tylko cenę nominalną, ale też warunki odbioru: tolerancję wilgotności, minimalny poziom oleistości i potrącenia za zanieczyszczenia. Dwie oferty różniące się o 50 zł/t mogą mieć taki sam efekt netto albo nawet odwrócone relacje – w zależności od jakości Twojej partii.

Scenariusze na kolejne miesiące – jak mogą się zachować ceny rzepaku?

Rynek rzepaku jest teraz w miejscu, w którym kilka różnych scenariuszy jest jednakowo możliwych. Żaden nie jest pewny.

Przeczytaj:  Co daje rzepak na poplon? Korzyści dla gleby i upraw

Scenariusz bazowy zakłada utrzymanie wysokich, ale zmiennych cen przez jesień, z ograniczonym potencjałem dalszego wzrostu. Rekordowa produkcja globalna i odbudowa zapasów tworzą sufit dla notowań. Mocny popyt przerobowy, biodieselowy i ryzyko pogodowe działają jako podłoga, ograniczając gwałtowne spadki.

Scenariusz wzrostowy wymagałby jednoczesnego wystąpienia kilku warunków:

  • Pogorszenia zbiorów w UE lub Kanadzie z powodu suszy lub chorób.
  • Dalszego wzrostu cen ropy i olejów roślinnych.
  • Ograniczenia eksportu z Ukrainy lub nowych regulacji biopaliwowych zwiększających popyt na rzepak unijny.

Sam wzrost popytu na biodiesel bez ograniczenia podaży nasion nie wystarczy do trwałego przebicia obecnych poziomów.

Scenariusz spadkowy staje się bardziej prawdopodobny, gdy:

  • Globalna produkcja zostanie potwierdzona na rekordowych poziomach.
  • Poprawa logistyki eksportowej z Ukrainy i Australii zwiększy dostępność surowca w UE.
  • Ceny ropy i olejów konkurencyjnych (palmowego, sojowego) zaczną spadać.
  • Krzywa MATIF przejdzie w wyraźne contango.

Z doświadczenia powiem wprost: sezon 2023 był dobrą lekcją dla tych, którzy czekali z sprzedażą zbyt długo. Ceny, które w maju 2023 roku wydawały się wyjściowym poziomem do odbicia, do końca roku istotnie się obniżyły. Rynek rzepaku potrafi zmieniać kierunek gwałtownie i bez wyraźnego sygnału ostrzegawczego – szczególnie gdy zmienia się korelacja z ropą albo gdy nachodzi duża podaż z Australii.

Badania potwierdzają tę obserwację. Analiza zmienności notowań MATIF z lat 1999–2009 wykazała, że korelacja cen rzepaku z ropą naftową rosła w czasie kryzysów i pozostawała podwyższona po ich zakończeniu. Oznacza to, że każdy silny ruch na rynku energii będzie coraz szybciej i silniej przekładał się na rzepak. Jednocześnie zmienność rynku rzepaku jest intensywna, ale niekoniecznie długotrwała – okresy silnych wzrostów i spadków bywają krótkie.

Podsumowanie

Ceny rzepaku są aktualnie wysokie, ale ta siła wynika z krótkoterminowego napięcia między popytem tłoczni a ograniczoną bieżącą podażą, a nie z globalnego deficytu surowca. MATIF w lipcu przekroczył 560 EUR/t, po czym skorygował do 521 EUR/t w końcu sierpnia, a polskie skupy płaciły średnio około 2315 zł/t przy wyraźnie umocnionym basisie. Prognozowana rekordowa produkcja globalna na poziomie 96,9–97,6 mln ton w sezonie 2026/27 ogranicza przestrzeń do dalszego trwałego wzrostu cen rzepaku. Decyzja o momencie sprzedaży powinna uwzględniać nie tylko MATIF, ale też kurs EUR/PLN, basis krajowy i koszty przechowania.

FAQ

Q: Jak często zmieniają się ceny rzepaku w skupach?

A: Skupy aktualizują cenniki zazwyczaj raz w tygodniu, choć przy dużej zmienności MATIF lub kursu walutowego zmiany mogą pojawiać się częściej – nawet kilka razy w tygodniu.

Q: Czym różni się cena rzepaku na MATIF od ceny w polskim skupie?

A: MATIF to cena giełdowa w euro za tonę. Cena krajowa zależy od kursu EUR/PLN i basisu – lokalnej premii lub dyskonta wynikającego z kosztów logistyki i sytuacji rynkowej w danym regionie.

Q: Czy oleistość ziarna wpływa na cenę skupu?

A: Tak. Większość kontraktów odnosi cenę do standardu oleistości na poziomie około 40%. Partia o niższej oleistości podlega potrąceniu, co może istotnie obniżyć ostateczną wypłatę mimo dobrej ceny nominalnej.

Q: Czy przechowanie rzepaku przez kilka miesięcy jest opłacalne?

A: Zależy od struktury krzywej terminowej, kosztów suszenia i magazynowania oraz ryzyka utraty jakości. Opłacalne jest przy backwardacji (bliskie kontrakty droższe od dalszych), ryzykowne przy contango.

Q: Jakie certyfikacje mogą podnieść cenę sprzedawanego rzepaku?

A: Certyfikacja ISCC lub RSB potwierdza zrównoważone pochodzenie surowca i jest wymagana przez odbiorców z sektora biopaliw. Rzepak z taką dokumentacją bywa łatwiej zbywalny i może uzyskać lepsze warunki kontraktu.

Weryfikacja i redakcja

Za weryfikację i redakcję artykułu odpowiadają:

Michał Nowicki

Michał Nowicki

Specjalista do spraw uprawy roślin. Absolwent kierunku Rolnictwo na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu.

Anna Wójcik

Anna Wójcik

Specjalistka do spraw szkoleń rolniczych. Absolwentka kierunku Rolnictwo na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie.

Avatar photo

Jan Malinowski jest założycielem i osobą zarządzającą Lepszymi Plonami. Ukończył kierunek Rolnictwo w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, gdzie rozwijał wiedzę z zakresu agronomii, gleboznawstwa, nawożenia i technologii produkcji roślinnej.

Opublikuj komentarz